O BIOLOGICZNYCH SKUTKACH PROMIENIOWANIA JONIZUJĄCEGO
RAPORT NR 13 DZIAŁU SZKOLENIA I DORADZTWA
INSTYTUTU PROBLEMÓW JĄDROWYCH
im. ANDRZEJA SOŁTANA
Ludwik Dobrzyński
SPIS TREŚCI
I. Uwagi ogólne
II. Epidemiologia, wiarygodność statystyczna i
definicje ryzyka
III. Skutki napromieniowania ludzi
3.1. Ocalałe ofiary bombardowań atomowych w Japonii
3.2. Pracownicy przemysłu jądrowego
3.3. Narażenia związane z procedurami medycznymi
3.4. Osoby mające kontakt z radem
3.5. Narażenia związane z bronią jądrową i awariami
reaktorów
3.6. Promieniotwórczość naturalna
IV. O ocenie ryzyka związanego z promieniowaniem
jonizującym
4.1. Ryzyko w
obszarze małych dawek przyjmowane w ochronie radiologicznej
4.2. Modelowanie
ryzyka
V. Ryzyko radiogennej choroby nowotworowej na
tle innych czynników rakotwórczych
VII. Aspekty biologiczne
7.1. Biologia
zwierząt i roślin
7.2. Biologia
komórek i cząsteczki, genetyka, radiogeneza nowotworów
VIII. Małe dawki - wielki problem
Na przestrzeni
ostatnich 20 lat skutki zdrowotne promieniowania jonizującego dzielono w
ochronie radiologicznej na deterministyczne i stochastyczne. Takie rozróżnienie, będące konsekwencją
przyjęcia założenia, że skutek powinien być proporcjonalny do dawki[1]
(hipoteza liniowa, bezprogowa – LNT[2],
patrz dalej), nie jest jednakże stosowane w medycynie. Jak się wydaje, znacznie
racjonalniej jest mówić o skutkach wczesnych i późnych. Taki podział nie wyklucza prawdziwości hipotezy LNT,
łatwiej trafia do wyobraźni, a jak się okaże w toku niniejszego
opracowania, jest również precyzyjniejszy.
Dyskutując
oddziaływanie promieniowania jonizującego na organizm należy pamiętać, że
składają się nań narządy, te zaś składają się z tkanek, które z kolei zawierają
komórki. Na jeszcze głębszym szczeblu organizacji należy rozpatrywać działanie
promieniowania na poszczególne molekuły istotne dla procesów biologicznych.
Jeśli promieniowanie
wywołuje na poziomie komórkowym istotne zakłócenia w funkcjonowaniu komórki,
włącznie z jej śmiercią, a efekty zmian w komórkach prowadzą do poważnych
zmian w funkcjonowaniu organów, wpływ promieniowania nazywa się deterministycznym. Wpływ ten obserwuje
się dopiero po przekroczeniu pewnej dawki (progu) promieniowania i wzrasta on
ze wzrostem dawki wyższej od progowej. Przekroczenie progu dawki powoduje
bowiem śmierć tylu komórek danego organu lub tkanek, że ich dalsze normalne
funkcjonowanie przestaje być możliwe. Ponieważ efekty, o których mowa
pojawiają się wkrótce po napromieniowaniu, użycie nazwy skutki wczesne jest jak najbardziej uzasadnione. Typowymi są tu
oparzenia skóry, zmiany w liczbie krwinek czerwonych i białych oraz katarakty.
Wywołane napromieniowaniem
zmiany w komórkach mogą przejawiać się także w bardziej złożony sposób.
Niektóre uszkodzenia, np. mutacje DNA, mogą (choć nie muszą) po pewnym czasie
przerodzić się np. w guz nowotworowy. Proces ten uzależniony jest od wielu
dodatkowych czynników i pojawia się w sposób przypadkowy. Tak więc
prawdopodobieństwo jego zajścia może (ale nie musi) wzrastać ze wzrostem dawki,
co nie oznacza, że musi. Ponadto, dolegliwość powstałego nowotworu, jeśli już
powstanie, także może (ale nie musi) być funkcją dawki. Takie efekty nazywano
(i często nazywa się do dziś) stochastycznymi
i dotyczą one głównie, jeśli nie jedynie, nowotworów[3].
Objawy mogą wystąpić po stosunkowo długim czasie od chwili napromieniowania
(napromienienia), co bardzo utrudnia stwierdzenie, że właśnie ono je
spowodowało. To, że mamy tu do czynienia z efektami wyłącznie natury
statystycznej jest istotnym założeniem, z którego niestety często wyprowadza
się błędny wniosek, że rozpatrywane efekty muszą być wprost proporcjonalne do
wielkości pochłoniętej dawki. Biorąc pod uwagę naturalne siły obronne organizmu
i złożoność procesów rozwoju nowotworów, założenie to można podważać, a co za
tym idzie podważać również sens wprowadzania pojęcia tak rozumianych efektów
stochastycznych do oceny skutków promieniowania. W gruncie rzeczy chodzi tu
bardziej o addytywność, a więc
możliwość sumowania się skutków uszkodzeń, niż o stochastyczność rozpatrywanych
efektów. Na addytywności bowiem opierają się wnioski wyciągane na podstawie
liczenia sumarycznych dawek, otrzymanych przez badanego osobnika w różnych
okresach życia. O ile dawka jest z definicji wielkością addytywną, zależność
efekt-dawka bynajmniej nie musi być, liniowa i wnioski wyciągane w oparciu o
tak mocne założenie mogą być kwestionowane. Do "stochastycznych"
efektów również zalicza się zmiany w komórkach rozrodczych (jaja i plemniki),
które mogą prowadzić do mutacji u potomstwa. Jak dotąd jednak nie
zanotowano, na wiarygodnym poziomie statystycznym, takich zmian u ludzi. Z wielu
zatem względów bezpieczniej jest mówić o skutkach późnych niż stochastycznych.
Stosunkowo
dobrze znane są dziś skutki ostrego napromieniowania. Należy tu wyjaśnić, że
tzw. skutki deterministyczne oraz dawki śmiertelne dotyczą właśnie ostrego
napromieniowania, a więc wysokiej dawki (rzędu dawki śmiertelnej), która
została podana w przeciągu paru sekund, minut, kilkudziesięciu godzin lub kilku
dni. Efekty ostrego napromienienia można już wyraźnie zaobserwować w parę dni
po jego zajściu. Źródłem informacji o tego typu procesach są sytuacje
"awaryjne" (wybuch bomby atomowej, awaria reaktora, jak w Czarnobylu
itp.) lub efekty uzyskiwane w wyniku radioterapii. Przy wydłużeniu czasu
naświetlania tą samą sumaryczną dawką, dawka śmiertelna będzie wyższa. Istotną
jest więc nie tylko dawka, ale i moc dawki tj. dawka dostarczana w jednostce
czasu.
Wiadomo, że
przede wszystkim na uszkodzenia podatny jest układ krwiotwórczy (szpik kostny),
następnie układ rozrodczy, skóra, układ pokarmowy i centralny układ nerwowy
(mózg). Napromieniowanie dawką rzędu 1-2 Gy może doprowadzić do śmierci komórek
szpiku kostnego i w konsekwencji do zmniejszenia lub zatrzymania dostarczania
do organizmu czerwonych i białych krwinek. W rezultacie tego procesu, po około
3 tygodniach, bariera immunologiczna gwałtownie się obniża, a naświetlony
człowiek gorączkuje, jest podatny na infekcje, występują krwawienia, a nawet
śmierć, o ile szpik kostny w tym czasie nie zacznie się regenerować.
Pierwotnymi efektami, występującymi tuż po napromieniowaniu dużymi dawkami,
mogą być zmęczenie, nudności, czy wymioty. Ocenia się [1], że śmiertelne
uszkodzenie układu krwiotwórczego, które może doprowadzić do zgonu połowy (50%)
naświetlonej populacji w ciągu 60 dni od naświetlenia (tzw. dawka LD50/60),
wynosi 3 do 3,5 Sv. Z takimi dawkami możemy spotkać się w wyniku wybuchu
jądrowego. Wielkość tej dawki zależy też od tego, czy osoba napromieniowana
miała, czy nie miała dostępu do pomocy lekarskiej po naświetleniu, a także od
osobniczej odporności. Znane są przypadki przeżycia osób, które pomimo
otrzymanej dawki 4-5 Gy przeżyły dzięki szybko udzielonej pomocy lekarskiej [2][4].
O ile skutki naświetlania
silnymi dawkami promieniowania są dosyć dobrze zbadane i opisane, wciąż
istnieje wiele kontrowersji wokół wpływu małych dawek promieniowania, powiedzmy
poniżej 200 mSv. W tym obszarze dawek stosunkowo trudno jest znaleźć wiarygodny
materiał statystyczny, a znaczna część wniosków wyciągana jest nie tyle z samej
obserwacji skutków popromiennych, ile z ich braku. Sprawa ta ma wymiar naukowy,
ale także jest osadzona w ważkim kontekście społecznym, gdyż jej jednoznaczne
rozstrzygnięcie powinno przesądzić o stosunku społeczeństw do powszechnego
wykorzystywania promieniowania jonizującego. Powszechnie dzisiaj odczuwana
radiofobia stanowi pożywkę dla działań politycznych i licznych manipulacji
opinią publiczną. Przesądza ona też o kosztach ponoszonych przez ludzkość na
ochronę radiologiczną. Znakomite, pełne pasji, przeglądy tego zagadnienia można
znaleźć w artykułach Z. Jaworowskiego [3,4]. W szczególności ten pierwszy
wywołał prawdziwą burzę, o czym świadczą polemiki zamieszczone w kolejnych
numerach Physics Today. Bez względu jednak na obecny stan wiedzy i ocenę
wiarygodności pewnych obserwacji i interpretacji jest faktem, że w ochronie radiologicznej
przyjmuje się za podstawę wspomnianą już tzw. hipotezę liniową bezprogową,
zgodnie z którą ryzyko śmiertelnego zachorowania w wyniku naświetlenia
promieniowaniem jonizującym jest proporcjonalne do dawki. Jest to typowa
hipoteza wynikająca z przyjęcia addytywności efektów. Hipoteza ta, choć stanowi
podstawę zaleceń Międzynarodowej Komisji Ochrony Radiologicznej (ICRP), staje
się sama przedmiotem manipulacji i to przez tę samą Komisję, która uznaje, iż
współczynnik ryzyka śmiertelnej choroby zainicjowanej przez promieniowanie
zależy od tego, czy dawka była "duża", czy "mała" (same te
pojęcia nie są podawane zbyt precyzyjnie, choć można przyjąć, że
"mała" dawka, to dawka poniżej 200 mSv), zmniejsza ten współczynnik o
czynnik 2 (a proponowano zmiany od dwu- do dziesięciokrotnych), ale nie
kwestionuje przy tym słuszności hipotezy liniowej! Konsekwentnie należałoby
więc przyjąć specyficzny próg dla zmian popromiennych zachodzących w organizmie
po przekroczeniu "małej" dawki. Pomimo tej, wydawałoby się oczywistej
niespójności, zalecenia ICRP stanowią w wielu krajach podstawę prawnych
uregulowań w ochronie radiologicznej.
Jeśli pominiemy
niespójność LNT w odniesieniu do zmiany stosowanego współczynnika w ocenie
ryzyka, pozostaje problem logicznej spójności tej hipotezy w obszarze małych
dawek. Sprawa ta wielokrotnie była podnoszona przez wielu oponentów hipotezy
liniowej, którzy posługiwali się argumentami typu, że jeśli jakaś dawka wywoła
skutek śmiertelny z prawdopodobieństwem np. 50%, a więc 500 zgonów na każde
1000 osób, to z tego nie wynika, że w wyniku dawki 100 razy mniejszej
zanotujemy 5 zgonów na 1000 mieszkańców. Prawdą jest, że nie wynika. Nie jest
natomiast prawdą, że nie może tak być. A o tym jak jest nie mogą świadczyć
czyjeś przekonania, tylko wynik rzetelnych obserwacji. Istotnie, przeciwnicy
LNT mają argumenty znacznie poważniejsze niż przytoczony wyżej. W ten sposób
dochodzimy do problemu badań epidemiologicznych i ich wiarygodności
statystycznej.
Epidemiologia zajmuje się
badaniami statystycznymi występowania danej choroby w określonej populacji,
a celem badań jest uwidocznienie przyczyn i wielkości ryzyka związanego z
różnymi czynnikami chorobotwórczymi. Podstawą do wnioskowania jest zgromadzony
materiał statystyczny, który zawiera z reguły bardzo wiele parametrów, gdyż
rzadko zdarza się, aby dana choroba miała tylko jedną przyczynę. Tak więc,
prawdą być może, że ryzyko zgonu z powodu raka wynosi ok. 20%, jednakże przy
tak ogólnikowej informacji zakładamy, że każda osoba ma taką samą szansę
zachorowania. Oznacza to tylko, że uznajemy wszystkie możliwe inne czynniki
obciążające (konfundujące)[5]
za nieistotne dla wyniku badań, przy czym ignorujemy np. ewentualne
uwarunkowania genetyczne, nawyki żywieniowe lub nałogi.
Typowym założeniem w ocenie
wiarygodności informacji jest przyjęcie, iż niepewność szacowanej wielkości
określona jest przez statystykę Poissona. Jeśli więc szansa zgonu w wyniku
choroby nowotworowej wynosi 20%, to oczekujemy, iż spośród N osobników
zachoruje N/5 z niepewnością (średnie odchylenie kwadratowe) s = (N/5)1/2,
rozumianą w ten sposób, że przy powtarzaniu badań na populacjach złożonych z N
osobników każda, w 95% grup wynik powinien się zawierać w granicach ±2(N/5)1/2 = ±2s [6]. Tak więc badając 500
ludzi, spodziewamy się - w świetle informacji, iż prawdopodobieństwo zgonu z
powodu raka wynosi 20% - od 80 do 120 zgonów na raka. Jeśli teraz chcemy
skoncentrować się tylko na jednej, dodatkowej przyczynie takiego zgonu, musimy
wykazać, że w warunkach występowania tej przyczyny prawdopodobieństwo zgonu
jest wyższe co najmniej o (2-3)s od oczekiwanego, gdy ta przyczyna nie występuje.
W przypadku małych dawek
promieniowania czynnik ryzyka jest niewielki. Wynika stąd konieczność
przebadania dużych populacji ludzkich, aby móc możliwie precyzyjnie go
określić. Zgodnie z zaleceniami Międzynarodowej Komisji Ochrony Radiologicznej
(ICRP), otrzymanie sumarycznej dawki 1 Sv prowadzi do podwyższenia ryzyka zgonu
z powodu raka o 5%. Spróbujmy ocenić liczbę naświetlonych osób N, które należy
przebadać, aby uzyskać statystycznie
wiarygodny wynik dla takiego właśnie współczynnika ryzyka. Badaniem trzeba
objąć dodatkowo grupę kontrolną złożoną z podobnej (lepiej - większej) liczby N, osób, które nie były naświetlane[7].
Niech liczba osób, które zmarły na raka w pierwszej grupie będzie Nb,
w grupie kontrolnej zaś Nk. Ułamek zgonów w pierwszej i drugiej
grupie wynosi odpowiednio xb = Nb/N i xk = Nk/N.
Zgodnie z założeniem hipotezy liniowej bezprogowej, jeśli różnica xb
- xk wywołana jest tylko działaniem promieniowania, to powinna być
równa dawce D (w Sv), otrzymanej przez grupę badaną, pomnożonej przez
współczynnik ryzyka np. 0,05/Sv (co oznacza, że pochłonięcie przez badane osoby
dawki 1 Sv winno wywołać zwiększenie ułamków zgonów o 5% ponad śmiertelność xk
w grupie kontrolnej), a więc
(1)
Wielkość znajdującą się po
lewej stronie powyższego równania znamy z dokładnością wyznaczaną przez
statystykę Poissona. Łatwo sprawdzić, że średni błąd kwadratowy wielkości x
wynosi
(2)
Dla uzyskania wiarygodności statystycznej wyniku na
różnicę zachorowalności w grupie badanej i kontrolnej uzyskana wartość xb
- xk powinna co najmniej dwukrotnie przekraczać niepewność sx, my zaś przyjmiemy tu
czynnik 3, jako czynnik, który nie powinien wzbudzić wątpliwości u większości
eksperymentatorów. Oznacza to, że chcemy, aby 0,05D > 3 sx, co prowadzi do nierówności
(3)
Oznacza to dalej, że w
przypadku dodatkowej dawki rocznej 1 mSv (roczna dawka graniczna dla ogółu
ludności) w okresie 70 lat, a więc D = 0,07 Sv, przy typowej wartość xk
= 0,2 powinniśmy oczekiwać xb = 0,2 + 0,05D = 0,2035 i aby
stwierdzić, że ten współczynnik 0,05 jest prawdziwy należy przebadać 296 458 osób naświetlanych plus
tyle samo w grupie kontrolnej i to w warunkach stabilnych (np. przy braku
migracji ludności).
Dla ilustracji podajemy w
Tabeli 1, ile osób (w sumie) należy przebadać, aby przy obecnej znajomości
wpływu promieniowania jonizującego w obszarze niskich dawek można było wiązać
powstanie choroby z promieniowaniem. Przyjęliśmy tu, że badane osoby były
naświetlane przez okres 40 lat (i tylko 40 lat) różnymi dodatkowymi dawkami.
Nie uwzględniliśmy tu istotnego czynnika jakim jest zmiana prawdopodobieństwa
zachorowania na raka wraz z wiekiem badanych osób (wzrost współczynnika xk
z wiekiem, a więc i zmiana liczebności badanych), natomiast zwracamy uwagę, że
w kompleksowych badaniach należy ten czynnik uwzględniać i to z wysokim
priorytetem, co wymaga prowadzenia wieloletnich obserwacji. Łatwo więc
zorientować się na podstawie Tabeli 1, jak trudno jest uzyskać w pełni
wiarygodne wyniki w obszarze małych dawek.
|
Dawka łączna w okresie 40
lat [mSv] |
Średnia dawka roczna [mSv] |
Wymagana liczebność badanych |
|
40 80 120 240 400 800 2000 |
1,0 2,0 3,0 6,0 10,0 20,0 50,0 |
1
809 018 454
518 203
018 51
518 18
918 4
968 918 |
Mówiąc o chorobach
wywoływanych promieniowaniem jonizującym, jesteśmy z reguły nastawieni na
problem tworzenia się nowotworów. Sytuacja bynajmniej nie jest prosta z punktu
widzenia zdobywania w pełni wiarygodnej informacji. Przede wszystkim należy
pamiętać, iż czas utajnienia choroby nowotworowej jest na ogół długi, czasem
30-40 lat. Oznacza to, że należy prowadzić długotrwałe obserwacje zarówno
narażonych, jak i odpowiedniej grupy kontrolnej. Z drugiej strony, nie mamy
możliwości odróżnienia nowotworu wywołanego promieniowaniem od nowotworu
wytworzonego z innych przyczyn. Tak więc jedyne na co możemy liczyć, to na
pokazanie korelacji pomiędzy chorobą a konkretną przyczyną. Jednakże
stwierdzona korelacja może być przypadkowa, gdyż może okazać się, że w badaniach
nie uwzględniliśmy istotnych czynników obciążających (konfundujących), a nawet
zastosowaliśmy nie najlepszą metodę analizy. Jak widać, prowadząc analizę badań
musimy zachować ogromną ostrożność, szczególnie wtedy, jeśli wnioski w jakiś
sposób przeczą dotychczasowej wiedzy, a w szczególności podstawom biologii.
Zajmijmy się teraz sprawą
zdefiniowania ryzyka. Najprostszą definicją ilościową ryzyka R jest iloczyn
prawdopodobieństwa zajścia określonego zdarzenia P przez czynnik skutku C, tj.
R = PxC. (4)
Skutek można próbować określić w przedziale od zera
do jedności, przy czym C = 1 oznacza zejście śmiertelne. W epidemiologii
nowotworów wywołanych napromieniowaniem ograniczamy się wyłącznie do tego
ostatniego przypadku, a więc R = P, przy czym stosuje się dwa pojęcia ryzyka:
ryzyka bezwzględnego oraz ryzyka względnego [5]. Z praktycznego punktu widzenia
oznacza to, że albo podajemy różnicę całkowitej liczby zaobserwowanych
nowotworów (O)[8] i
spodziewanych (E)[9] w określonej
populacji ludzi[10], albo
obliczamy ryzyko względne (relative risk)
RR, zdefiniowane jako
RR = O/E. (5)
Jak powiedzieliśmy, chodzi o
nowotwory, które spowodowały zejścia śmiertelne. Często też oblicza się tzw.
dodatkowe (nadmiarowe) ryzyko względne (excess
relative risk), tj. wielkość
ERR = (O – E)/E (6)
Wielkość tę odnosimy do
jednostkowej wartości równoważnika dawki np. 1 Sv. Jak już wspomnieliśmy,
wartością podawaną przez ICRP jest ERR = 0,05/Sv. Często wielkość ryzyka odnosi
się też do liczby osobo-lat (PY)[11]
obserwacji i wtedy odpowiednie wartości dzieli się przez PY. Np. ryzyko
bezwzględne będzie wtedy zdefiniowane jako (O – E)/PY. W literaturze wielkość
tę nazywa się czasem „bezwzględnym dodatkowym ryzykiem” (absolute excess risk). Dzieląc ERR przez PY otrzymamy inną
definicję względnego ryzyka nadmiarowego. Istnienie różnych definicji utrudnia
porównywanie danych. Z zebranego dotąd materiału wynika, że przy naświetlaniu
całego ciała jednorazową (w czasie rzędu kilku minut lub krócej) dawką 1 Gy,
względne ryzyko powstania śmiertelnego guza nowotworowego wynosi [5] RR =1,4, a
więc względne ryzyko nadmiarowe wynosi 0,4, co oznacza wzrost 40%-owy ponad
normalną częstotliwość zgonów z powodu nowotworów. Biorąc pod uwagę, że ryzyko
śmierci z powodu raka wynosi 20-25%, podana liczba oznacza, że w odniesieniu do
typowej długości życia 70 lat, tego typu naświetlenie (dawką 1 Gy) stwarza
około 10%-owe ryzyko zgonu na jedną z odmian raka litego (w istocie rzeczy jest
ono różne dla kobiet i mężczyzn i obecnie uważa się, że liczba ta jest
bliższa 11% [2] [12]). Inaczej
mówiąc, można przewidywać, że u 10 - 11 na 10000 osób naświetlonych
jednorazową dawką 0,01 Gy rozwinie się śmiertelna choroba nowotworowa jako
skutek napromieniowania.
Na końcu
chcielibyśmy powiedzieć parę słów na temat modelowania poszukiwanych
zależności. Jest regułą, że obserwując pewne zależności między znanymi nam
wielkościami (np. pomiędzy liczbą zgonów, a otrzymaną dawką) staramy się je
opisać funkcją zawierającą parametry, których liczba zależy od stopnia złożoności
badanego zjawiska i użytej do opisu funkcji. Poszukiwane parametry dopasowujemy
stosując np. metodę najmniejszych kwadratów, tj. szukamy takich wartości
parametrów, które zminimalizują funkcję
(7)
gdzie di
oznacza zbiór N danych pomiarowych, ti – wartości modelowe funkcji
zawierającej poszukiwane parametry, si – średnie odchylenia
standardowe poszczególnych punktów pomiarowych, a n jest liczbą wyznaczanych
parametrów. Dobre dopasowanie oznacza otrzymanie wartości cn2 bliskiej jedności.
Prowadząc dopasowania zapomina się często, iż wielkość cn2 ma też swój
charakterystyczny rozkład prawdopodobieństwa. Z tego względu, gdy wartość ta
staje się wyraźnie mniejsza od jedności oznacza to jedynie, że błędy są na tyle
duże, że uzyskana dobra zgodność modelu z doświadczeniem nie przemawia
jednoznacznie za wyborem modelu. Ponadto, otrzymanie dobrego dopasowania
oznacza tylko tyle, że dane dobrze odzwierciedlają charakter dopasowywanej
funkcji. Nasze zadanie natomiast jest raczej odwrotne: chcielibyśmy bowiem
wiedzieć jaka jest najbardziej wiarygodna funkcja opisująca nasze dane.
Ponieważ dane obarczone są zawsze błędami statystycznymi (czasem także i
systematycznymi), takich funkcji, z którymi nasze dane nie są sprzeczne, może
być w istocie nieskończenie wiele. Co robić więc w warunkach uzyskiwania
zbliżonych wartości cn2 dla dwóch modeli, np. modelu A i modelu B,
różniących się liczbą parametrów? Odpowiedź na tak postawione pytanie daje tzw.
analiza bayesowska [6,7] . Otóż względna wiarygodność modelu (funkcji) A w
porównaniu z modelem (funkcją) B wynosi:
(8)
gdzie L(A) i L(B) oznaczają
funkcje wiarygodności exp(-0,5c2), gdzie funkcja c2 różni się od cn2 brakiem czynnika (N-n) przed sumą w równaniu (7),
natomiast P(A) i P(B) oznaczają oszacowane ilościowo aprioryczne wiarygodności
modeli A i B. W ogólnym przypadku, im mniej z góry wiemy o słuszności tych
modeli, tym te wartości są mniejsze. Pamiętajmy jednak, że to co się tu liczy,
to wiarygodności względne. Jeśli model zawiera określoną liczbę parametrów, to
w zależności od tego, jak dobrze znamy możliwy przedział zmienności tych
parametrów, parametry dopasowane metodą najmniejszych kwadratów będą miały
większą lub mniejszą wiarygodność statystyczną.
Rozważania te
mają o tyle znaczenie, że w modelowaniu dodatkowego ryzyka względnego, czy
bezwzględnego, należy liczyć się, że modelowana funkcja będzie funkcją wieku
osoby w chwili napromieniowania, płci tej osoby, czasu jaki upłynął od
napromieniowania, od dawki i wreszcie - mocy dawki. Wybór grupy kontrolnej też
nie jest bez znaczenia. Trzeba mieć zaiste bardzo dobry materiał statystyczny,
aby te wszystkie zależności opisać w jednoznaczny i wiarygodny sposób. Do tej
sprawy wrócimy w rozdziale IV.
W rozdziale tym będziemy w
znacznym stopniu korzystali z danych Komitetu Naukowego Narodów Zjednoczonych
ds. Skutków Promieniowania Atomowego (UNSCEAR) [2] oraz danych
wyselekcjonowanych przez amerykańską organizację Radiation, Science and Health,
Inc. [8]. Będziemy również prezentowali te dane w kolejności, w jakiej są one
prezentowane w [8]. Na początku, w Tabeli 2 [2,8] przedstawiamy liczbę napromienionych osób, które objęto do tej
pory badaniami, na podstawie których wnosimy dziś o ryzyku związanym z
promieniowaniem. Są to najczęściej
analizowane dane. W raportach UNSCEAR można znaleźć szczegółową ich analizę. Tu
chcemy zwrócić jedynie uwagę na fakt, iż badania, o których mowa w Tabeli 2 dotyczą
głównie skutków śmiertelnych oraz w mniejszym stopniu problemu zapadalności na
choroby nowotworowe, które nie koniecznie muszą mieć skutek śmiertelny.
Tabela 2. Materiał statystyczny, na
podstawie którego wnioskujemy o skutkach napromieniowania.
|
Źródło
ekspozycji |
Rodzaj
narażenia lub badanej grupy |
Liczba
przebadanych osób |
|
Bombardowania i opad promieniotwórczy po wybuchach
jądrowych |
Ocalałe ofiary w Japonii Wyspiarze z Wysp Marshalla Semipałatyńsk/Ałtaj (b. ZSRR) |
86 572 2 273 30 000 |
|
Radioterapia |
Miednica Kręgosłup Skóra głowy Pierś Procedury z użyciem radu-224 Diagnostyka i leczenia jodem-131 |
193 108 13 914 27 000 4 215 3 938 55 619 |
|
Medyczne badania rentgenowskie |
Fluoroskopia (klatki piersiowej u gruźlików) Badania prenatalne Korzystanie z kontrastu torowego |
77 557 44 616 11 150 |
|
Narażenie zawodowe |
Wydobycie uranu Stosowanie farb radowych Przemysł jądrowy (Japonia, Wielka Brytania, USA,
Kanada) |
64 479 3 746 210 573 |
|
Zanieczyszczenia środowiska |
Mieszkańcy okolic rzeki Tieczy (b. ZSRR) |
26 485 |
|
Promieniowanie naturalne |
Mieszkańcy obszarów o wysokim poziomie
promieniowania (Chiny, Indie) Radon w kopalniach żelaza i cyny |
106 000 3 829 |
3.1. Ocalałe ofiary bombardowań atomowych w Japonii
W wyniku
zdetonowania bomb ludzie ci byli narażeni na niemal natychmiastowe promieniowanie. W przebadanej grupie 86 572
osób w tzw. Life Span Study w latach
1950 - 1990 zanotowano [2] 7 578 zgonów
z powodów guzów nowotworowych. Z porównania z grupą kontrolną można
wnosić, że 334 zgony można przypisać działaniu promieniowania jądrowego. W tym
samym czasie, 87 z obserwowanych 249 przypadków zachorowań na białaczki można
przypisać efektom napromieniowania. Z rozpatrywanej grupy żyło w roku 1991
jeszcze 38 000 osób, a więc 44% badanej populacji. Jak widać liczba zgonów
spowodowana promieniowaniem wynosi zaledwie 1% wszystkich zgonów, co wyraźnie
kłóci się z dość powszechnym odczuciem, które w skrajnym przypadku utożsamia
napromienienie z nieuchronnością zainicjowania śmiertelnych zmian
nowotworowych.
Istnieje szereg
czynników utrudniających bezpośrednie zbadanie wpływu samego promieniowania
zarówno w wyniku bezpośredniego bombardowania, jak i opadu
promieniotwórczego po wybuchach. Niezbyt dobrze znane są same dawki, jak i moce
dawek, a wkład od promieniowania neutronowego daje się oszacować tylko
z grubym błędem. Grupę kontrolną stanowią ludzie, którzy znajdowali się w
obszarze bombardowań, a więc narażeni na resztkowy choćby opad
promieniotwórczy. Dawki otrzymane przez tę grupę szacuje się na 0.5 cGy (5
mGy).

Rys. 1 Dodatkowe ryzyko względne
powstawania śmiertelnych guzów nowotworowych w funkcji dawki dla ocalałych po
bombardowaniach w Hiroszimie i Nagasaki [1]. Podane na rysunku błędy
odpowiadają jednemu średniemu odchyleniu kwadratowemu.
Nie zawsze dobrze znane są patologie chorób i przyczyny śmierci osób w tej grupie. Z tego względu, pomimo stosunkowo dużej liczby przebadanych, wyniki badań ofiar bombardowań nie dostarczają pewnych danych dotyczących relacji pomiędzy efektem napromieniowania, a otrzymaną dawką. Jest swoistą anomalią [8], że "gołe" dane fundacji Radiation Effects Research Foundations (RERF) nie są dostępne publicznie. Próby przejęcia przez amerykański Departament Energii kontroli nad Centrum Radiobiologii Człowieka skończył się niemożnością opublikowania wyników dziesięcioletnich badań (1978-87) nad stanem zdrowia pracowników stoczni jądrowych, które to badania pochłonęły 10 milionów dolarów i wedle opinii Muckerheide'a [9] wyraźnie zaprzeczały tezie LNT. Z danych Kondo z RERF, przytoczonych ostatnio przez Radiation, Science and Health inc. [8], wiemy, iż spośród 75000 osób, obserwowanych w Japonii